niedziela, 22 marca 2009

Wrocław: okolice Rynku i dworzec kolejowy Wrocław Główny


Stare Miasto wrocławskie budzi we mnie skojarzenia zgodne z oficjalnym turystycznym hasłem reklamowym - Miasto Spotkań, także z powodu liczby i jakości festiwali które gromadzą ciekawych ludzi. ile razy tam jeżdżę, spotykam kogoś ciekawego. nie dziwne - tak piękne miejsce z pewnością przyciąga ludzi nietuzinkowych. mogę śmiało powiedzieć, że jest to moje ulubione miasto w Polsce, ponieważ nie raz tam witałam i za każdym razem ulegałam czarowi atmosfery tego miejsca, pełnego starej architektury, kościołów, sztuki ulicznej i dobrego, taniego lokalnego jedzenia w postaci knyszy ;) (czyli dużej kanapki w bułce pita lub grubym chlebie, najlepsze i najtańsze knysze są na dworcu Wrocław Główny, chociaż ostatnio widziałam że część budek się zamknęła, więc trzeba lepiej poszukać).

Stare Miasto jest dobrze zachowane, cieszy oczy! jest czyste, zadbane i wykorzystywane - dla porównania, starówka w Lublinie niestety jest pełna opustoszałych zabytków, czasami zabitych drewnianymi dechami, a szkoda bo to również piękne miejsce. widać aktywność na różnych polach, a mnie szczególnie zafascynowała aktywność artystyczna.

urocza metalowa latarnia, w tle nowoczesna fontanna i widok na Bibliotekę - to wszystko jest co najmniej piękne:
Rynek jest miejscem gdzie zmysły są szczególnie dopieszczane: aby poobserwować mimów lub tancerzy z ogniem, mogę usiąść na kamiennej ławie przy Informacji Turystycznej, blisko mniejszego rynku z którego dobiega pieszczący nosdrza zapach kwiatów z kramików wokół fontanny. mogę też wybrać miejsce bliżej Ratusza i napić się najlepszego, moim zdaniem, polskiego piwa, czyli pszenicznego lub miodowego piwa z minibrowaru Spiż . jeśli nagle napadnie nas ochota na słodycze, w rogu Rynku prowadzącym do nowoczesnej Galerii Dominikańskiej znajduje się (obok apteki) sklep z pysznymi czekoladami i owocami w polewie.. po drodze słyszy się ludowe pieśni wykonywane na żywo przez trio przebrane tradycyjnie oraz przynajmniej jednego gitarzystę.

na razie zaspokoiliśmy już na wrocławskim Starym Mieście zmysł smaku, węchu, słuchu i częściowo wzroku. zmysł dotyku co jakiś czas można silniej zaangażować w macanie ręcznie wyszywanych haftów w sklepach z tradycyjną sztuką ludową. poza tym cały czas owiewa nas miły wrocławski wietrzyk ;).

wyższe zmysły, np. estetyczny, absorbują się piękną architekturą. wysiadając z pociągu na stacji dworca kolejowago Wrocław Główny, którego hala powala na kolana nie tylko swoją konstrukcją ale i wymiarami, przemieszczanie się w kierunku starówki to wycieczka po budynku wyglądającym z zewnątrz jak mały zamek. w zakamarkach dworca ulokowały się kramy z używanymi książkami z silnymi zapędami antykwarycznymi - czasami można tam upolować prawdziwe perełki za niewysokie sumy. dworzec wg mnie wymaga regularnego sprzątania i mycia brudu z podłogi ale mimo to stanowczo nie traci uroku. ciekawostką jest, że pod główną płytą dworca znajduje się jeszcze parę pięter piwnicznych, do których częściowo można się dostać schodami po bokach. ostatnio mieli jakiś problem z zalaniem wodą tych piwnic, mam nadzieję że władze miasta dobrze o to się zatroszczyły, bo woda w fundamentach naraża bezpieczeństwo konstrukcji. jeśli czyta to osoba zorientowana w temacie to proszę o komentarz w tej sprawie z informacją jak to teraz wygląda.

jeśli nie dosć nam zakamarków Dworca, to pozostaje jeszcze przynajmniej jeden: stare Kino Dworcowe, jedyne w Europie tego rodzaju, a jednocześnie najstarsze kino miasta Wrocław. mała salka przytulona do zaułka za kasami biletowymi.. dwa lata temu rozmawiałam z ówczesnym właścicielem i opiekujem tego miejsca i dowiedziałam się, że kino nie ma powodzenia. sam właściciel chętnie puszczał klasyczne najlepsze polskie filmy sprzed lat, jednak sytuacja zmusiła go do dodania repertuaru w postaci pornosów i erotyków klasy B. jak jest teraz? nie zdążyłam sprawdzić, ale wtedy Kinu Dworcowemu groziło zamknięcie. jesli ktoś wie to czekam na komentarz.

czas już wyjść na miasto i wrócić w okolice Rynku..
we Wrocławiu stara architektura zlepiła się z nową. to zestawienie wydaje mi się wybitnie interesujące, sami zobaczcie:
zbliżenie na sztukę współczesną w postaci figury człowieka pierwotnego, wspartego na kiju:
duch czasu jest widoczny w tym mieście także w każdej bocznej uliczce. liczne kościoły i katedry, niektóre zamknięte, noszą piękne zdobienia w kamiennych ścianach muru. prawda jest taka, że jak jestem we Wrocławiu to przystaję co paręnaście metrów, bo częstotliwiść takich widoczków jest wyjątkowo wysoka właśnie na Starym Mieście.
na koniec - spojrzenie na okolice Ratusza z góry. czasami zazdroszczę ludziom, którzy mieszkają w tym mieście na co dzień, pracują, jedzą.. i robią pranie ;)
nie zazdroszczę im tylko korków, z resztą sobie też ich nie zazdroszczę, dlatego polecam pracę z domu przez Internet ;).

na zakończenie - studzienka kamienicy niedaleko Rynku. widok z dachu obfituje we wrażenia takie jak na zdjęciu powyżej jak i takie jak na zdjęciu poniżej, gdy spojrzy się w dół. secesja jest perłą tego miasta (podobnie jak miasta Łódź, a szczególnie ulicy Piotrkowskiej), na zmianę z architekturą katedr i kościołów.
pozostaje mi jeszcze napisać wiele o Wrocławiu, tym razem były to tylko okolice Rynku i Dworzec Wrocław Główny. nie wspomniałam przecież o takich miejscach jak Ostrów Tumski, Hala targowa przy moście tam prowadzącym, mnóstwo ulic i parków, jednokierunkowych liniach tramwajowych i okolicach Wrocławia.

na zakończenie - stary Wrocław, plac Legionów sprzed lat:
(© Muzeum Techniki i Przemysłu)

atmosfera dostojnego i magicznego starego miasta przetrwała.. zapewne dlatego właśnie tutaj ludzie wpadają na tak oryginalne i genialne pomysły jak festiwal ginących kultur, czyli Brave Festival, w którym miałam okazję pomagać jako wolontariuszka. polecam wszystkim ludziom to coroczne wydarzenie, być może w tym roku się tam spotkamy :).

tymczasem to wszystko. mam nadzieję, że to dobry początek tego bloga :)

4 komentarze:

  1. To ja mały dodatek:
    - w katedrze Wrocławskiej jest coś niesamowitego. Znacie super rzeźbiarza baroku Berniniego (tak tego od książki Anioły i Demony i Iluminatów..)...Otóż po wejściu do katedry idziemy prawą nawą do kraty... Wciskamy 10 zł bardzo zaporowej siostrze zakonnej (na ofiarę) i dostaniemy OGROMNE klucze do innego miejsca...z tyły katedry znajduje się JEDYNA NA PÓŁNOC OD ALP całkowicie włoska kaplica :) włoska bo zaprojektowana przez włocha :) Włoski malarz fresków Giacomo Scianzi (którego nieznany obraz odkryto ostatnio w kościele św Jakuba we Nysie) ( zdjęcie http://wroclaw.hydral.com.pl/foto/119/119430.jpg ). Wyposażenie rzeźbiarskie kaplicy jest dosłownie z "kosmosu" czyli rzeźby Ercole Ferraty ( http://wroclaw.hydral.com.pl/foto/114/114137.jpg) oraz Domenico Guidiego ( http://wroclaw.hydral.com.pl/foto/63/63638.jpg) (najbardziej znani uczniowie Berniniego)
    oraz przed wszystkim popiersie biskupa Wrocławskiego kardynała Fryderyka Hessen von Darmstadt długa SAMEGO BERNINIEGO !!
    PRZEPIĘKNE...!!!

    A w dodatku jak legenda na naszemiasto.pl głosi:

    Kilkanaście metrów dalej piękna, wykuta z żelaza krata strzeże wejścia do kaplicy, która swoim przepychem i bogactwem zniewala każdego, kto do niej zaglądnie. Jej trwającą dwadzieścia lat budowę ukończono w roku 1700 i oddano pod opiekę św. Elżbiecie. Szczególny zachwyt wśród zwiedzających kaplicę budzą rzeźby, wykonane we Włoszech z białego kararyjskiego marmuru. Dziś już mało kto wie, że niewiele brakowało, by te wspaniałe dzieła Ercole Ferraty oraz Domenico Guidiego nigdy nie dotarły do Wrocławia. Na wysokości Portugalii na przewożący je statek napadli piraci, którzy po wymordowaniu całej załogi postanowili zabrać rzeźby do Afryki. Mieli jednak pecha, bo kilka dni później natknęli się na angielski okręt wojenny. Anglicy piracką załogę powiesili na rejach, a marmurową przesyłkę odesłali do Szczecina. Stamtąd na barkach przetransportowano ją Odrą do Wrocławia.

    OdpowiedzUsuń
  2. i jeszcze jedno ...KRASNOLUDKI ZGUBIŁAŚ!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, duża porcja wysublimowanych informacji, super! kościoły wrocławskie to miejsca do opisania każdy osobno, bo takie są wg mnie ciekawe - to prawda że kryją skarby!

    a o krasnoludkach faktycznie nie napisałam, zapomniałam o nich a przecież są cudnym dodatkiem do tego całego artystycznego miszmaszu ;) dobrze że Ty Grzesiu wspomniałeś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry poczatek, praktyczny bez zbednych naukawych wstawek i wielo-zmyslowy.
    Tak trzymaj!
    iwakoz

    OdpowiedzUsuń